Do poprawnego wyświetlenia strony wymagany jest Flash Player w wersji co najmniej 9.


UWAGA CZŁONKOWIE KLUBU!
Nowy termin walnego zebrania sprawozdawczego

Walne zebranie sprawozdawcze odbędzie się 21 lutego 2012 r. (wtorek) o godzinie 19:00 w restauracji Złota Rybka (przy basenie).

| Juventa Starachowice | 5:2 | Orlicz Suchedniów |
| Naprzód Jędrzejów | 0:1 | Szreniawa Nowy Wiśnicz |
| Unia Tarnów | 5:1 | Dalin Myślenice |
| Wierna Małogoszcz | 1:1 | Limanovia Limanowa |
| Poprad Muszyna | 4:0 | Janina Libiąż |
| Przebój Wolbrom | 2:0 | Górnik Wieliczka |
| Łysica Bodzentyn | 2:0 | Beskid Andrychów |
| Granat Skarżysko-Kamienna | 0:0 | Lubań Maniowy |


| 1. | Szreniawa Nowy Wiśnicz | 36 |
| 2. | Poprad Muszyna | 36 |
| 3. | Unia Tarnów | 33 |
| 4. | Limanovia Limanowa | 30 |
| 5. | Przebój Wolbrom | 27 |
| 6. | Juventa Starachowice | 26 |
| 7. | Granat Skarżysko-Kamienna | 25 |
| 8. | Łysica Bodzentyn | 20 |
| 9. | Beskid Andrychów | 19 |
| 10. | Lubań Maniowy | 19 |
| 11. | Dalin Myślenice | 17 |
| 12. | Wierna Małogoszcz | 16 |
| 13. | Janina Libiąż | 15 |
| 14. | Naprzód Jędrzejów | 12 |
| 15. | Orlicz Suchedniów | 11 |
| 16. | Górnik Wieliczka | 6 |
| Poz. | User | Punkty | Zwycięstw |
|---|---|---|---|
| 1. | plaszma | 23 | 19 |
| 2. | amigo | 21 | 18 |
| 3. | wiktorek15 | 18 | 14 |
| 4. | TerroR | 16 | 11 |
| 5. | karol15 | 12 | 10 |
| 6. | mani19821982 | 11 | 9 |
| 7. | Fabererek | 7 | 5 |
| 8. | Trafko | 5 | 5 |
| 9. | mati1004 | 5 | 4 |
| 10. | konopko5 | 4 | 4 |
| 11. | Miszczi | 2 | 2 |
| 12. | GREG123 | 1 | 1 |

Beskid Andrychów na półmetku rozgrywek III ligi zajmuje 6 miejsce, co jak na beniaminka jest wynikiem rewelacyjnym, zwłaszcza, że drużyna po awansie nie wzmocniła swoich szeregów. Traci pięć punktów do wiceliderującej Puszczy Niepołomice.
Kadra Beskidu od kilku sezonów jest raczej niezmienna. Jeśli zachodzą w niej zmiany, to tylko kosmetyczne (jeden piłkarz wyłoniony w drodze castingu, Artur Czarnik). Trener Mirosław Kmieć stale podkreśla, że kandydat do gry w jego zespole musi pasować nie tylko pod względem sportowym, ale także i mentalnym. - Przystępując do jesiennych zmagań zdawałem sobie sprawę z tego, że nie wszyscy piłkarze mogą być zaangażowani w trening w takim stopniu, w jakim powinno to wyglądać w III lidze - przyznaje Mirosław Kmieć, trener Beskidu. - Powiedziałem jednak przed rozpoczęciem jesieni, że z nikogo nie zamierzam rezygnować. Dla moich chłopców obecny sezon jest nagrodą za wywalczony awans. Ograliśmy czwartą ligę niemal "gołą jedenastką", a tempo rozgrywek było zabójcze. Przez całą wiosnę graliśmy trzy mecze w tygodniu. Może były ze dwie albo trzy środy wolne. Jednak chłopcy wytrzymali kondycyjnie i u progu III ligi miałbym nagle z kogoś rezygnować tylko dlatego, żeby sprowadzać armię zaciężną? Nic podobnego. Wcale nie przejmuję się tym, że na wypadek jednej, czy dwóch kontuzji nie mam dublerów i sam muszę wchodzić na boisko, choć oficjalnie zakończyłem karierę albo na końcówki wpuszczać juniorów. Wiem, że nauka wymaga czasu, ale za dwa-trzy lata, chłopcy będą gotowi do gry i odpłacą mi z nawiązką za okazane zaufanie - dodaje.
Można śmiało powiedzieć, że wynik jesienny Beskidu jest ewenementem na skalę krajową. Nie chodzi tylko o sprawy sportowe, ale także międzyludzkie. To dlatego Mirosław Kmieć prowadzi Beskid już czwarty sezon i sam jest członkiem zarządu, bo przeprowadził klub przez najtrudniejszy okres przemian. Tymczasem w innych klubach trenerska karuzela kręci się dość ostro. Mirosławowi Kmieciowi udało się stworzyć kolektyw. W drużynie panuje kult wodza. - Może trochę ostrożniej z tymi porównaniami, bo to może się wielu ludziom źle skojarzyć - tłumaczy Mirosław Kmieć. - Owszem, może jestem małym dyktatorem, ale tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wystarczy, że spojrzę na boisku na zawodnika, a on wie, co źle zrobił, czy czego od niego oczekuję. Jednak na treningach i poza boiskiem jestem dla piłkarzy kumplem. W którym klubie trener pozwoliłby sobie na teksty ze strony piłkarzy z gatunku: "Łysy, odpuść sobie" albo coś w tym stylu.
Coś jednak za coś. Piłkarze mają ze mną kontakt, ale na boisku oczekuję, że pójdą za mną w ogień i tak też było. Nawet po przegranym meczu nikt się w Andrychowie na nikogo nie obraża. Razem z działaczami siadamy i rozmawiamy o tym, co było. W mojej drużyny nie ma "meteorów", co to przelatują przed szatnię, byle się wykąpać, wziąć kasę i jechać do domu. Jeśli tacy byli, to już ich z nami nie ma. Przed zmianą zarządu klepaliśmy ciężką biedę i przy mnie zostali najwierniejsi. Powoli wychodzimy z kryzysu. Drużyna może liczyć na skromne stypendia, ale o żadnych premiach za mecze nie ma mowy. Wszyscy to akceptują, choć nie brakowało złych duchów, którzy kiedyś byli związani z Beskidem, by piłkarzy domagali się znaczących podwyżek po awansie do III ligi. Przypomniałem tylko piłkarzom na jakich zasadach nowa grupa ludzi zaangażowała się w futbol i temat podwyżek apanaży upadł. To się nazywa mieć kontakt z drużyną - dodaje Mirosław Kmieć.
Andrychowski charakter gwarantuje kibicom emocje. Nawet, jeśli Beskid przegrywał już na własnym boisku 0-3, to nie złożył broni, jak to było w konfrontacji przeciwko Hutnikowi i dlatego skończył się jego porażką, ale tylko 2-3, a przy odrobinie szczęścia mógł uratować punkt. W identycznych rozmiarach przegrał z Kmitą u siebie, ale emocji nie było mniej niż z Hutnikiem. Takie mecze chcą oglądać kibice, a wtedy nie tylko jedną porażkę, ale nawet kilka z rzędu, bo taki zastój dopadł jesienią andrychowian, są w stanie piłkarzom wybaczyć.
JERZY ZABORSKI
Miejsce: 6
Punkty: 28 (9 zwycięstw, 1 remis, 7 porażek); bramki: 32-29
DOM:
Punkty: 16 (5 zwycięstw, 1 remis, 4 porażki); bramki: 20-15
WYJAZDY:
Punkty: 12 (4 zwycięstwa, 3 porażki); bramki: 12-14